piątek, 2 maja 2014

Przyjaciele.

Dzisiaj znowu muszę spotkać się z wieloma osobami, uśmiechać się do nich i udawać, że ich lubię. Nie powinnam się tym przejmować, bo przecież robię to z własnej woli. Nikt mnie nie zmusza do wyjścia z domu. Najchętniej pewnie bym tutaj została, ale wiem, że jestem osobą, która potrzebuje innych ludzi. Nie jestem typem samotnika. Nawet gdy nie mam najlepszego humoru nie potrafię zamknąć się w swoich czterech ścianach z kubkiem kawy przy jakimś odmóżdżającym melodramacie. Obecność innych pozwala mi chociaż na chwilę zapomnieć o złych chwilach. Chociaż dzisiaj nie wiem czy i to mi pomoże. Pewnie spotkam wiele ludzi, których naprawdę nie chciałabym zobaczyć. Spotkam też jego i znowu poczuję tą obojętność z jego strony.
Zastanawiam się czy już nawet ona - najbliższa mi osoba, nie odsuwa się ode mnie. Ma przy sobie inne osoby, z którymi spędza czas. A ja? Ja odsunęłam wszystkie bliskie mi osoby, żeby spędzać jak najwięcej czasu z nią. Teraz po dwóch latach codziennego przebywania razem, zostaję odsunięta na bok, jak zużyta zabawka. Jej słowa nie równają się jej czynom. Zastanawiam się czy jeszcze nadal chce ze mną przebywać, dzielić chwile smutku i radości. Może robi to już tylko z przyzwyczajenia? A może tylko dlatego, żeby mnie nie zranić? Nie jest świadoma tego, że właśnie tą obcością wobec mnie najbardziej mnie rani.
Mimo wszystko moje życie nie jest takie złe, jak sobie je wyobrażam. Przecież mam obok siebie osoby, z którymi zawsze miło spędzam czas. Ludzi, którzy zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Zawsze oferują mi pomoc. Czasami nie jestem z nimi zbyt blisko, ale zawsze staniemy po swojej stronie. Chyba właśnie takie osoby każdy chciałby mieć przy sobie. Bo nie chodzi o ilość spędzanego razem czasu, ale o to, jak się go spędza. Często tracimy więzi z kimś, kto potrafiłby nas uszczęśliwić, na rzecz osób, które z biegiem czasu nas zranią. Ale czy tamte osoby nie zrobią podobnie w przyszłości? Nigdy nie mamy pewności, kiedy ktoś odejdzie z naszego życia. Zdarza się, że odchodzi i już nigdy nie wraca, ale zawsze pozostaje w naszych sercach. Z przyjaciółmi jest podobnie, jak z pierwszą miłością. Możesz przestać ją widywać i zapomnieć o niej, ale gdzieś w głębi ciebie zawsze będzie do niej jakiś sentyment. Ale czy jest tak tylko z przyjaciółmi i pierwszą miłością? Przecież każdy człowiek, który pojawi się w naszym świecie, zawsze zostawia po sobie jakiś ślad. Nie zawsze są to radosne wspomnienia, nie zawsze jest to dla nas człowiek, który coś zmienił w naszym życiu, ale zawsze zostanie w nas jakiś moment związany z tą osobą.
Odnajdujemy nowych przyjaciół. Porzucamy starych, ale oni na zawsze pozostaną w naszych sercach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz