wtorek, 20 maja 2014

Pierwsza miłość.

Dzisiaj znowu ktoś o ciebie zapytał... Po raz kolejny słyszę twoje imię w mojej głowie. Czytam książkę i widzę twoje imię. Rozmawiam z przyjaciółmi i wspominają o tobie. Zawsze, gdy myślę, że zapominam, to wciąż coś mi o tobie przypomina. Czasami nawet nieświadomie o tobie myślę. Nawet najgłupsze rzecz przywraca mi nasze wspólne wspomnienia. Oszukuję się, że zapominam, ale wciąż pamiętam. Zastanawiam się czy kiedykolwiek będę potrafiła się z tego wyleczyć? Ludzie mówią, że pierwsza miłość jest niezwykła. Mówili także, że na zawsze się ją pamięta. Teraz już wiem, dlaczego...
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak wiele razy słyszałam to z ust innych ludzi. Pierwsza miłość pozostawia w naszym sercu ślad na całe życie. Możemy nie być z tą osobą, możemy próbować zapomnieć, możemy wmawiać sobie, że to już stare czasy, ale to zawsze do nas wróci. W końcu dopadną nas wspomnienia i nie będziemy w stanie nigdy zapomnieć o tej wyjątkowej osobie. Pierwsza miłość może być również najpiękniejszym wspomnieniem w naszym życiu, ale często jest wręcz odwrotnie, bo zawsze się kończy i pozostaje jedyna blizna - sentyment. Ta osoba na zawsze pozostaje w naszym sercu. Niekoniecznie będzie jedyną, ale zawsze będzie pierwszą. Patrząc na wspólne zdjęcia widzę nasz uśmiechnięte twarze i uświadamiam sobie, że nasza miłość skończyła się szybciej niż czas robienia tej fotografii. Wtedy tak bardzo cię kochałam. Może z czasem przestanę cię kochać, ale zawsze będziesz pierwszy we wszystkim. Pierwszy tak bardzo mnie skrzywdziłeś. Nawet za 30 lat będę za tobą tęsknić, jak teraz. Każda kolejna miłość w życiu człowieka jest po to, aby zapomnieć o tej pierwszej. W moim przypadku będzie tak samo. Już nigdy nikogo nie obdarzę takim uczuciem, jak ciebie. Wydaje mi się, że niektóre rodzaje uczuć są przeznaczone tylko dla jednej osoby. Z każdym dniem próbuję zapomnieć i powiem szczerze, że idzie mi coraz lepiej. Ułatwia mi w tym Twoja obojętność wobec mnie. Walczę sama ze sobą, żeby pozbyć się wszelkich uczuć, którymi cię darzę. Mimo że zdołam wydrzeć je wszystkie, to nigdy nie dam rady usunąć malutkiego kawałka z mojego serca. Malutkiego kawałka, który zawsze będzie należał do Ciebie. Kawałka, w którym będą wszystkie nasze wspólne chwile, każda zrobiona rzecz, każda rozmowa. W moim sercu zawsze będzie ktoś szczególny, kto pojawił się w moim życiu, gdy byłam nastolatką. Nigdy nie zapomnę o osobie, która nagle pojawiła się w moim życiu i nieźle w nim namieszała. Swoją osobowością wywróciła moje życie do góry nogami. A później... nagle odeszła. Zostawiłeś mnie samą. Codziennie zadaję sobie tylko jedno pytanie. Czy ty też wciąż o mnie myślisz? Nie, nie tylko jedno pytanie, miliony pytań. Co do mnie czułeś? Dlaczego odszedłeś? Czy wrócisz? Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak, jak ja teraz? Czy byłam tylko zabawką? Czy też będziesz zawsze o mnie pamiętał? Czy kiedykolwiek mnie kochałeś?
Kiedyś śmiałam się z ludzi, którzy mówili o swoich pierwszych miłościach z wielkim sentymentem i czcią. Dzisiaj całkowicie ich rozumiem, bo ja także tego doświadczyłam. Moim zdaniem trzeba odczuć coś na własnej skórze, żeby to zrozumieć. Tak było ze mną.
Pierwsza miłość na zawsze pozostawia ślad. Nie zawsze jest to dobry ślad. 

wtorek, 6 maja 2014

Kłamstwa.

Zaczynam widzieć wszystkie Twoje wady, które wcześniej dla mnie nie istniały, a wszyscy inni o nich wiedzieli. Już nie jesteś idealny, jak wcześniej. Znika twoja wyidealizowana postać w moich myślach. Widzę inne osoby, które mnie otaczają. Słucham się ich, że nadszedł czas, żeby odpuścić. Wiem, że nasze drogi już się rozeszły i znajdziemy się ponownie na jednej z nich, która będzie naszą wspólną. Nie chcę się więcej łudzić, nie chcę kochać cię mimo wszystko, bo nie mam za co. Za złudne wspomnienia? Za kłamstwa? Za szczęśliwe momenty? Żadne z nich nie były prawdziwe i na zawsze. Wszystko z twoich ust było oszustwem. Nie wiem, dlaczego to robiłeś. Ale teraz jestem świadoma, że nie chcę już nawet tego wiedzieć. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Zadałeś mi zbyt wiele bólu. Bólu, którego nie chcę więcej doświadczyć.
Ale nie tylko ty mnie okłamywałeś, nie tylko ty zraniłeś. Zrobiła to też najlepsza przyjaciółka.
Jak można okłamać osobę, z którą się przyjaźnimy? Jak można udawać, że chce się dla niej jak najlepiej, a tak naprawdę stwarzać koło kłamstw, które trafiają do innych osób. Trafiają z ust osoby, której się ufa, na której zawsze się polegało. Nie potrafisz zerwać więzi z tą osobą, ale nie potrafisz także już więcej traktować jej, jak wcześniej. Boisz się, że powiesz przy niej coś niewłaściwego. Boisz się, że później przekaże to komuś innemu. Boisz się, że zmieni twoje słowa i dojdą one do uszu osób trzecich. Boisz się, że później zostaniesz wyśmiany za plecami. Czy tak powinna wyglądać przyjaźń? Czy tak powinna postępować osoba, dla której chcemy jak najlepiej? Czy nie powinna właśnie w takich momentach bronić nas przed oszczerstwami innych? Nie ona. To właśnie ona wymyśla ta rzeczy. To właśnie dla niej nasze zachowanie jest żenujące. To ona jest dwulicowa i fałszywa. Właśnie to najbardziej boli, że to ona. Osoba, która nigdy miała nas nie zostawić, dla której potrafilibyśmy zrobić wszystko. Osoba, z którą mieliśmy razem płakać i śmiać się, spędzać wolne chwile, porozumiewać się bez słów. Nie potrafimy zakończyć tej toksycznej znajomości. Dlaczego? Przez to cholerne przywiązanie. Przez wspomnienia, chęć spędzania czasu z najlepszym przyjacielem, opowiadania mu o wszystkim i tworzeniu nowych, niezapomnianych wspomnień.
To nie przez niewłaściwych przyjaciół czy niewłaściwe sympatie nasze życie jest bolesne. To my sami jesteśmy temu winni. To my dopuszczamy te osoby do naszego życia, pozwalamy wejść im do naszego małego świata i całkowicie wszystko w nim zmienić. To my jesteśmy odpowiedzialni za zmiany, które są spowodowane przez tych ludzi, bo to my im na to pozwoliliśmy.
Nigdy nie znajdziemy idealnych osób na najlepszego przyjaciela bądź miłość do końca życia, ale musimy się starać, aby te osoby były najbardziej odpowiednie, żeby były w stanie zapewnić nam szczęście, ale być przy nas także i w trudnych momentach. Jeszcze nie raz w naszym życiu zawiedziemy się na kimś i będziemy bardziej nieufni wobec ludzi, ale z czasem ktoś znowu pojawi się w naszym życiu, stanie się dla nas ważny i możliwe, że zostanie przy nas już do końca. Czasami po prostu trzeba wierzyć, bo może kiedyś naprawdę będziemy szczęśliwi. Szczęśliwi, ale nie złudnie, a prawdziwie.

piątek, 2 maja 2014

Przyjaciele.

Dzisiaj znowu muszę spotkać się z wieloma osobami, uśmiechać się do nich i udawać, że ich lubię. Nie powinnam się tym przejmować, bo przecież robię to z własnej woli. Nikt mnie nie zmusza do wyjścia z domu. Najchętniej pewnie bym tutaj została, ale wiem, że jestem osobą, która potrzebuje innych ludzi. Nie jestem typem samotnika. Nawet gdy nie mam najlepszego humoru nie potrafię zamknąć się w swoich czterech ścianach z kubkiem kawy przy jakimś odmóżdżającym melodramacie. Obecność innych pozwala mi chociaż na chwilę zapomnieć o złych chwilach. Chociaż dzisiaj nie wiem czy i to mi pomoże. Pewnie spotkam wiele ludzi, których naprawdę nie chciałabym zobaczyć. Spotkam też jego i znowu poczuję tą obojętność z jego strony.
Zastanawiam się czy już nawet ona - najbliższa mi osoba, nie odsuwa się ode mnie. Ma przy sobie inne osoby, z którymi spędza czas. A ja? Ja odsunęłam wszystkie bliskie mi osoby, żeby spędzać jak najwięcej czasu z nią. Teraz po dwóch latach codziennego przebywania razem, zostaję odsunięta na bok, jak zużyta zabawka. Jej słowa nie równają się jej czynom. Zastanawiam się czy jeszcze nadal chce ze mną przebywać, dzielić chwile smutku i radości. Może robi to już tylko z przyzwyczajenia? A może tylko dlatego, żeby mnie nie zranić? Nie jest świadoma tego, że właśnie tą obcością wobec mnie najbardziej mnie rani.
Mimo wszystko moje życie nie jest takie złe, jak sobie je wyobrażam. Przecież mam obok siebie osoby, z którymi zawsze miło spędzam czas. Ludzi, którzy zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Zawsze oferują mi pomoc. Czasami nie jestem z nimi zbyt blisko, ale zawsze staniemy po swojej stronie. Chyba właśnie takie osoby każdy chciałby mieć przy sobie. Bo nie chodzi o ilość spędzanego razem czasu, ale o to, jak się go spędza. Często tracimy więzi z kimś, kto potrafiłby nas uszczęśliwić, na rzecz osób, które z biegiem czasu nas zranią. Ale czy tamte osoby nie zrobią podobnie w przyszłości? Nigdy nie mamy pewności, kiedy ktoś odejdzie z naszego życia. Zdarza się, że odchodzi i już nigdy nie wraca, ale zawsze pozostaje w naszych sercach. Z przyjaciółmi jest podobnie, jak z pierwszą miłością. Możesz przestać ją widywać i zapomnieć o niej, ale gdzieś w głębi ciebie zawsze będzie do niej jakiś sentyment. Ale czy jest tak tylko z przyjaciółmi i pierwszą miłością? Przecież każdy człowiek, który pojawi się w naszym świecie, zawsze zostawia po sobie jakiś ślad. Nie zawsze są to radosne wspomnienia, nie zawsze jest to dla nas człowiek, który coś zmienił w naszym życiu, ale zawsze zostanie w nas jakiś moment związany z tą osobą.
Odnajdujemy nowych przyjaciół. Porzucamy starych, ale oni na zawsze pozostaną w naszych sercach.