Kochałam Twój uśmiech,
Kochałam Twój głos,
Kochałam, gdy okrywałeś mnie bluzą, gdy padał deszcz,
Kochałam, gdy zawsze mnie rozśmieszałeś,
Kochałam Twoje słowa,
Kochałam Twoją bliskość,
Kochałam Twoje pocałunki,
Kochałam to, że traktowałeś mnie wyjątkowo,
Kochałam to, że byłeś przy mnie,
Kochałam z Tobą rozmawiać,
Kochałam oglądać z Tobą filmy,
Kochałam, gdy mówiłeś mi o sobie,
Kochałam, gdy mieliśmy nasze tajemnice,
Kochałam każdy moment z Tobą,
Kochałam Ciebie,
Kocham nadal...
Tylko dzisiaj już nie ma tego wszystkiego,
Nie widzę Twojego uśmiechu,
Nie słyszę Twojego głosu,
Nie okrywasz mnie bluzą, gdy pada,
Nie rozśmieszasz mnie,
Nie całujesz,
Nie traktujesz wyjątkowo,
Nie ma Cię przy mnie,
Nie rozmawiasz ze mną,
Nie oglądasz ze mną filmów,
Nie mówisz mi o sobie,
Nie mamy wspólnych tajemnic,
Nie mam żadnego momentu z Tobą,
Nie mam Ciebie,
A mimo to wciąż Cię kocham.
Dlaczego minęły wszystkie nasze wspólne chwile, a została miłość?
Dlaczego wciąż Cię kocham, gdy mnie ranisz?
Dlaczego nie potrafię zapomnieć?
Nie znam odpowiedzi.
Może nawet nie ma żadnej odpowiedzi.
Miłość to dziwne uczucie.
Czasami jest prawdziwa, a czasami fałszywa.
Czasami jest wzajemna, a czasami nieodwzajemniona.
Czasami odchodzi po krótkim czasie, a czasami zostaje na zawsze.
Czasami jest szczęściem, a czasami boli.
Mnie boli.
Cholernie boli.
X
czwartek, 13 listopada 2014
wtorek, 20 maja 2014
Pierwsza miłość.
Dzisiaj znowu ktoś o ciebie zapytał... Po raz kolejny słyszę twoje imię w mojej głowie. Czytam książkę i widzę twoje imię. Rozmawiam z przyjaciółmi i wspominają o tobie. Zawsze, gdy myślę, że zapominam, to wciąż coś mi o tobie przypomina. Czasami nawet nieświadomie o tobie myślę. Nawet najgłupsze rzecz przywraca mi nasze wspólne wspomnienia. Oszukuję się, że zapominam, ale wciąż pamiętam. Zastanawiam się czy kiedykolwiek będę potrafiła się z tego wyleczyć? Ludzie mówią, że pierwsza miłość jest niezwykła. Mówili także, że na zawsze się ją pamięta. Teraz już wiem, dlaczego...
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak wiele razy słyszałam to z ust innych ludzi. Pierwsza miłość pozostawia w naszym sercu ślad na całe życie. Możemy nie być z tą osobą, możemy próbować zapomnieć, możemy wmawiać sobie, że to już stare czasy, ale to zawsze do nas wróci. W końcu dopadną nas wspomnienia i nie będziemy w stanie nigdy zapomnieć o tej wyjątkowej osobie. Pierwsza miłość może być również najpiękniejszym wspomnieniem w naszym życiu, ale często jest wręcz odwrotnie, bo zawsze się kończy i pozostaje jedyna blizna - sentyment. Ta osoba na zawsze pozostaje w naszym sercu. Niekoniecznie będzie jedyną, ale zawsze będzie pierwszą. Patrząc na wspólne zdjęcia widzę nasz uśmiechnięte twarze i uświadamiam sobie, że nasza miłość skończyła się szybciej niż czas robienia tej fotografii. Wtedy tak bardzo cię kochałam. Może z czasem przestanę cię kochać, ale zawsze będziesz pierwszy we wszystkim. Pierwszy tak bardzo mnie skrzywdziłeś. Nawet za 30 lat będę za tobą tęsknić, jak teraz. Każda kolejna miłość w życiu człowieka jest po to, aby zapomnieć o tej pierwszej. W moim przypadku będzie tak samo. Już nigdy nikogo nie obdarzę takim uczuciem, jak ciebie. Wydaje mi się, że niektóre rodzaje uczuć są przeznaczone tylko dla jednej osoby. Z każdym dniem próbuję zapomnieć i powiem szczerze, że idzie mi coraz lepiej. Ułatwia mi w tym Twoja obojętność wobec mnie. Walczę sama ze sobą, żeby pozbyć się wszelkich uczuć, którymi cię darzę. Mimo że zdołam wydrzeć je wszystkie, to nigdy nie dam rady usunąć malutkiego kawałka z mojego serca. Malutkiego kawałka, który zawsze będzie należał do Ciebie. Kawałka, w którym będą wszystkie nasze wspólne chwile, każda zrobiona rzecz, każda rozmowa. W moim sercu zawsze będzie ktoś szczególny, kto pojawił się w moim życiu, gdy byłam nastolatką. Nigdy nie zapomnę o osobie, która nagle pojawiła się w moim życiu i nieźle w nim namieszała. Swoją osobowością wywróciła moje życie do góry nogami. A później... nagle odeszła. Zostawiłeś mnie samą. Codziennie zadaję sobie tylko jedno pytanie. Czy ty też wciąż o mnie myślisz? Nie, nie tylko jedno pytanie, miliony pytań. Co do mnie czułeś? Dlaczego odszedłeś? Czy wrócisz? Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak, jak ja teraz? Czy byłam tylko zabawką? Czy też będziesz zawsze o mnie pamiętał? Czy kiedykolwiek mnie kochałeś?
Kiedyś śmiałam się z ludzi, którzy mówili o swoich pierwszych miłościach z wielkim sentymentem i czcią. Dzisiaj całkowicie ich rozumiem, bo ja także tego doświadczyłam. Moim zdaniem trzeba odczuć coś na własnej skórze, żeby to zrozumieć. Tak było ze mną.
Pierwsza miłość na zawsze pozostawia ślad. Nie zawsze jest to dobry ślad.
"Stara miłość nie rdzewieje" - tak wiele razy słyszałam to z ust innych ludzi. Pierwsza miłość pozostawia w naszym sercu ślad na całe życie. Możemy nie być z tą osobą, możemy próbować zapomnieć, możemy wmawiać sobie, że to już stare czasy, ale to zawsze do nas wróci. W końcu dopadną nas wspomnienia i nie będziemy w stanie nigdy zapomnieć o tej wyjątkowej osobie. Pierwsza miłość może być również najpiękniejszym wspomnieniem w naszym życiu, ale często jest wręcz odwrotnie, bo zawsze się kończy i pozostaje jedyna blizna - sentyment. Ta osoba na zawsze pozostaje w naszym sercu. Niekoniecznie będzie jedyną, ale zawsze będzie pierwszą. Patrząc na wspólne zdjęcia widzę nasz uśmiechnięte twarze i uświadamiam sobie, że nasza miłość skończyła się szybciej niż czas robienia tej fotografii. Wtedy tak bardzo cię kochałam. Może z czasem przestanę cię kochać, ale zawsze będziesz pierwszy we wszystkim. Pierwszy tak bardzo mnie skrzywdziłeś. Nawet za 30 lat będę za tobą tęsknić, jak teraz. Każda kolejna miłość w życiu człowieka jest po to, aby zapomnieć o tej pierwszej. W moim przypadku będzie tak samo. Już nigdy nikogo nie obdarzę takim uczuciem, jak ciebie. Wydaje mi się, że niektóre rodzaje uczuć są przeznaczone tylko dla jednej osoby. Z każdym dniem próbuję zapomnieć i powiem szczerze, że idzie mi coraz lepiej. Ułatwia mi w tym Twoja obojętność wobec mnie. Walczę sama ze sobą, żeby pozbyć się wszelkich uczuć, którymi cię darzę. Mimo że zdołam wydrzeć je wszystkie, to nigdy nie dam rady usunąć malutkiego kawałka z mojego serca. Malutkiego kawałka, który zawsze będzie należał do Ciebie. Kawałka, w którym będą wszystkie nasze wspólne chwile, każda zrobiona rzecz, każda rozmowa. W moim sercu zawsze będzie ktoś szczególny, kto pojawił się w moim życiu, gdy byłam nastolatką. Nigdy nie zapomnę o osobie, która nagle pojawiła się w moim życiu i nieźle w nim namieszała. Swoją osobowością wywróciła moje życie do góry nogami. A później... nagle odeszła. Zostawiłeś mnie samą. Codziennie zadaję sobie tylko jedno pytanie. Czy ty też wciąż o mnie myślisz? Nie, nie tylko jedno pytanie, miliony pytań. Co do mnie czułeś? Dlaczego odszedłeś? Czy wrócisz? Czy kiedykolwiek cierpiałeś tak, jak ja teraz? Czy byłam tylko zabawką? Czy też będziesz zawsze o mnie pamiętał? Czy kiedykolwiek mnie kochałeś?
Kiedyś śmiałam się z ludzi, którzy mówili o swoich pierwszych miłościach z wielkim sentymentem i czcią. Dzisiaj całkowicie ich rozumiem, bo ja także tego doświadczyłam. Moim zdaniem trzeba odczuć coś na własnej skórze, żeby to zrozumieć. Tak było ze mną.
Pierwsza miłość na zawsze pozostawia ślad. Nie zawsze jest to dobry ślad.
wtorek, 6 maja 2014
Kłamstwa.
Zaczynam widzieć wszystkie Twoje wady, które wcześniej dla mnie nie istniały, a wszyscy inni o nich wiedzieli. Już nie jesteś idealny, jak wcześniej. Znika twoja wyidealizowana postać w moich myślach. Widzę inne osoby, które mnie otaczają. Słucham się ich, że nadszedł czas, żeby odpuścić. Wiem, że nasze drogi już się rozeszły i znajdziemy się ponownie na jednej z nich, która będzie naszą wspólną. Nie chcę się więcej łudzić, nie chcę kochać cię mimo wszystko, bo nie mam za co. Za złudne wspomnienia? Za kłamstwa? Za szczęśliwe momenty? Żadne z nich nie były prawdziwe i na zawsze. Wszystko z twoich ust było oszustwem. Nie wiem, dlaczego to robiłeś. Ale teraz jestem świadoma, że nie chcę już nawet tego wiedzieć. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Zadałeś mi zbyt wiele bólu. Bólu, którego nie chcę więcej doświadczyć.
Ale nie tylko ty mnie okłamywałeś, nie tylko ty zraniłeś. Zrobiła to też najlepsza przyjaciółka.
Jak można okłamać osobę, z którą się przyjaźnimy? Jak można udawać, że chce się dla niej jak najlepiej, a tak naprawdę stwarzać koło kłamstw, które trafiają do innych osób. Trafiają z ust osoby, której się ufa, na której zawsze się polegało. Nie potrafisz zerwać więzi z tą osobą, ale nie potrafisz także już więcej traktować jej, jak wcześniej. Boisz się, że powiesz przy niej coś niewłaściwego. Boisz się, że później przekaże to komuś innemu. Boisz się, że zmieni twoje słowa i dojdą one do uszu osób trzecich. Boisz się, że później zostaniesz wyśmiany za plecami. Czy tak powinna wyglądać przyjaźń? Czy tak powinna postępować osoba, dla której chcemy jak najlepiej? Czy nie powinna właśnie w takich momentach bronić nas przed oszczerstwami innych? Nie ona. To właśnie ona wymyśla ta rzeczy. To właśnie dla niej nasze zachowanie jest żenujące. To ona jest dwulicowa i fałszywa. Właśnie to najbardziej boli, że to ona. Osoba, która nigdy miała nas nie zostawić, dla której potrafilibyśmy zrobić wszystko. Osoba, z którą mieliśmy razem płakać i śmiać się, spędzać wolne chwile, porozumiewać się bez słów. Nie potrafimy zakończyć tej toksycznej znajomości. Dlaczego? Przez to cholerne przywiązanie. Przez wspomnienia, chęć spędzania czasu z najlepszym przyjacielem, opowiadania mu o wszystkim i tworzeniu nowych, niezapomnianych wspomnień.
To nie przez niewłaściwych przyjaciół czy niewłaściwe sympatie nasze życie jest bolesne. To my sami jesteśmy temu winni. To my dopuszczamy te osoby do naszego życia, pozwalamy wejść im do naszego małego świata i całkowicie wszystko w nim zmienić. To my jesteśmy odpowiedzialni za zmiany, które są spowodowane przez tych ludzi, bo to my im na to pozwoliliśmy.
Nigdy nie znajdziemy idealnych osób na najlepszego przyjaciela bądź miłość do końca życia, ale musimy się starać, aby te osoby były najbardziej odpowiednie, żeby były w stanie zapewnić nam szczęście, ale być przy nas także i w trudnych momentach. Jeszcze nie raz w naszym życiu zawiedziemy się na kimś i będziemy bardziej nieufni wobec ludzi, ale z czasem ktoś znowu pojawi się w naszym życiu, stanie się dla nas ważny i możliwe, że zostanie przy nas już do końca. Czasami po prostu trzeba wierzyć, bo może kiedyś naprawdę będziemy szczęśliwi. Szczęśliwi, ale nie złudnie, a prawdziwie.
Ale nie tylko ty mnie okłamywałeś, nie tylko ty zraniłeś. Zrobiła to też najlepsza przyjaciółka.
Jak można okłamać osobę, z którą się przyjaźnimy? Jak można udawać, że chce się dla niej jak najlepiej, a tak naprawdę stwarzać koło kłamstw, które trafiają do innych osób. Trafiają z ust osoby, której się ufa, na której zawsze się polegało. Nie potrafisz zerwać więzi z tą osobą, ale nie potrafisz także już więcej traktować jej, jak wcześniej. Boisz się, że powiesz przy niej coś niewłaściwego. Boisz się, że później przekaże to komuś innemu. Boisz się, że zmieni twoje słowa i dojdą one do uszu osób trzecich. Boisz się, że później zostaniesz wyśmiany za plecami. Czy tak powinna wyglądać przyjaźń? Czy tak powinna postępować osoba, dla której chcemy jak najlepiej? Czy nie powinna właśnie w takich momentach bronić nas przed oszczerstwami innych? Nie ona. To właśnie ona wymyśla ta rzeczy. To właśnie dla niej nasze zachowanie jest żenujące. To ona jest dwulicowa i fałszywa. Właśnie to najbardziej boli, że to ona. Osoba, która nigdy miała nas nie zostawić, dla której potrafilibyśmy zrobić wszystko. Osoba, z którą mieliśmy razem płakać i śmiać się, spędzać wolne chwile, porozumiewać się bez słów. Nie potrafimy zakończyć tej toksycznej znajomości. Dlaczego? Przez to cholerne przywiązanie. Przez wspomnienia, chęć spędzania czasu z najlepszym przyjacielem, opowiadania mu o wszystkim i tworzeniu nowych, niezapomnianych wspomnień.
To nie przez niewłaściwych przyjaciół czy niewłaściwe sympatie nasze życie jest bolesne. To my sami jesteśmy temu winni. To my dopuszczamy te osoby do naszego życia, pozwalamy wejść im do naszego małego świata i całkowicie wszystko w nim zmienić. To my jesteśmy odpowiedzialni za zmiany, które są spowodowane przez tych ludzi, bo to my im na to pozwoliliśmy.
Nigdy nie znajdziemy idealnych osób na najlepszego przyjaciela bądź miłość do końca życia, ale musimy się starać, aby te osoby były najbardziej odpowiednie, żeby były w stanie zapewnić nam szczęście, ale być przy nas także i w trudnych momentach. Jeszcze nie raz w naszym życiu zawiedziemy się na kimś i będziemy bardziej nieufni wobec ludzi, ale z czasem ktoś znowu pojawi się w naszym życiu, stanie się dla nas ważny i możliwe, że zostanie przy nas już do końca. Czasami po prostu trzeba wierzyć, bo może kiedyś naprawdę będziemy szczęśliwi. Szczęśliwi, ale nie złudnie, a prawdziwie.
piątek, 2 maja 2014
Przyjaciele.
Dzisiaj znowu muszę spotkać się z wieloma osobami, uśmiechać się do nich i udawać, że ich lubię. Nie powinnam się tym przejmować, bo przecież robię to z własnej woli. Nikt mnie nie zmusza do wyjścia z domu. Najchętniej pewnie bym tutaj została, ale wiem, że jestem osobą, która potrzebuje innych ludzi. Nie jestem typem samotnika. Nawet gdy nie mam najlepszego humoru nie potrafię zamknąć się w swoich czterech ścianach z kubkiem kawy przy jakimś odmóżdżającym melodramacie. Obecność innych pozwala mi chociaż na chwilę zapomnieć o złych chwilach. Chociaż dzisiaj nie wiem czy i to mi pomoże. Pewnie spotkam wiele ludzi, których naprawdę nie chciałabym zobaczyć. Spotkam też jego i znowu poczuję tą obojętność z jego strony.
Zastanawiam się czy już nawet ona - najbliższa mi osoba, nie odsuwa się ode mnie. Ma przy sobie inne osoby, z którymi spędza czas. A ja? Ja odsunęłam wszystkie bliskie mi osoby, żeby spędzać jak najwięcej czasu z nią. Teraz po dwóch latach codziennego przebywania razem, zostaję odsunięta na bok, jak zużyta zabawka. Jej słowa nie równają się jej czynom. Zastanawiam się czy jeszcze nadal chce ze mną przebywać, dzielić chwile smutku i radości. Może robi to już tylko z przyzwyczajenia? A może tylko dlatego, żeby mnie nie zranić? Nie jest świadoma tego, że właśnie tą obcością wobec mnie najbardziej mnie rani.
Mimo wszystko moje życie nie jest takie złe, jak sobie je wyobrażam. Przecież mam obok siebie osoby, z którymi zawsze miło spędzam czas. Ludzi, którzy zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Zawsze oferują mi pomoc. Czasami nie jestem z nimi zbyt blisko, ale zawsze staniemy po swojej stronie. Chyba właśnie takie osoby każdy chciałby mieć przy sobie. Bo nie chodzi o ilość spędzanego razem czasu, ale o to, jak się go spędza. Często tracimy więzi z kimś, kto potrafiłby nas uszczęśliwić, na rzecz osób, które z biegiem czasu nas zranią. Ale czy tamte osoby nie zrobią podobnie w przyszłości? Nigdy nie mamy pewności, kiedy ktoś odejdzie z naszego życia. Zdarza się, że odchodzi i już nigdy nie wraca, ale zawsze pozostaje w naszych sercach. Z przyjaciółmi jest podobnie, jak z pierwszą miłością. Możesz przestać ją widywać i zapomnieć o niej, ale gdzieś w głębi ciebie zawsze będzie do niej jakiś sentyment. Ale czy jest tak tylko z przyjaciółmi i pierwszą miłością? Przecież każdy człowiek, który pojawi się w naszym świecie, zawsze zostawia po sobie jakiś ślad. Nie zawsze są to radosne wspomnienia, nie zawsze jest to dla nas człowiek, który coś zmienił w naszym życiu, ale zawsze zostanie w nas jakiś moment związany z tą osobą.
Odnajdujemy nowych przyjaciół. Porzucamy starych, ale oni na zawsze pozostaną w naszych sercach.
Zastanawiam się czy już nawet ona - najbliższa mi osoba, nie odsuwa się ode mnie. Ma przy sobie inne osoby, z którymi spędza czas. A ja? Ja odsunęłam wszystkie bliskie mi osoby, żeby spędzać jak najwięcej czasu z nią. Teraz po dwóch latach codziennego przebywania razem, zostaję odsunięta na bok, jak zużyta zabawka. Jej słowa nie równają się jej czynom. Zastanawiam się czy jeszcze nadal chce ze mną przebywać, dzielić chwile smutku i radości. Może robi to już tylko z przyzwyczajenia? A może tylko dlatego, żeby mnie nie zranić? Nie jest świadoma tego, że właśnie tą obcością wobec mnie najbardziej mnie rani.
Mimo wszystko moje życie nie jest takie złe, jak sobie je wyobrażam. Przecież mam obok siebie osoby, z którymi zawsze miło spędzam czas. Ludzi, którzy zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Zawsze oferują mi pomoc. Czasami nie jestem z nimi zbyt blisko, ale zawsze staniemy po swojej stronie. Chyba właśnie takie osoby każdy chciałby mieć przy sobie. Bo nie chodzi o ilość spędzanego razem czasu, ale o to, jak się go spędza. Często tracimy więzi z kimś, kto potrafiłby nas uszczęśliwić, na rzecz osób, które z biegiem czasu nas zranią. Ale czy tamte osoby nie zrobią podobnie w przyszłości? Nigdy nie mamy pewności, kiedy ktoś odejdzie z naszego życia. Zdarza się, że odchodzi i już nigdy nie wraca, ale zawsze pozostaje w naszych sercach. Z przyjaciółmi jest podobnie, jak z pierwszą miłością. Możesz przestać ją widywać i zapomnieć o niej, ale gdzieś w głębi ciebie zawsze będzie do niej jakiś sentyment. Ale czy jest tak tylko z przyjaciółmi i pierwszą miłością? Przecież każdy człowiek, który pojawi się w naszym świecie, zawsze zostawia po sobie jakiś ślad. Nie zawsze są to radosne wspomnienia, nie zawsze jest to dla nas człowiek, który coś zmienił w naszym życiu, ale zawsze zostanie w nas jakiś moment związany z tą osobą.
Odnajdujemy nowych przyjaciół. Porzucamy starych, ale oni na zawsze pozostaną w naszych sercach.
środa, 30 kwietnia 2014
Wspomnienia.
Obiecałam, że już nigdy się do ciebie nie odezwę, ale nie
sądziłam, że trzymanie się tych słów będzie aż tak trudne. Wiedziałam, że nie
zapomnę od razu, ale myślałam, że z czasem będzie mi lżej, a nie jest.
Myślałam, że robiąc to, będziesz próbował mnie zatrzymać. Myliłam się. Znowu
się łudziłam. Próbuję zapomnieć, naprawdę próbuję. Chcę zniszczyć wszystkie
wspomnienia związane z tobą, ale nie jest to łatwe, gdy wszystko mi Cię
przypomina. Ktoś o tobie mówi, przypominają mi o tobie miejsca, słyszę
piosenkę, którą ty mi pokazałeś, oglądam film, który mieliśmy obejrzeć razem.
Wspominam zamiast zapomnieć. Cierpię zamiast odpuścić. Czasami zastanawiam się
czy ty też pamiętasz te wspólne momenty w naszym życiu? Te szczęśliwe chwile, w
których zawsze się do mnie uśmiechałeś. Momenty, w których mówiłeś mi słowa,
których nigdy nie zapomnę. Wszystkim moim bliskim potrafię dać wspaniałe rady,
które zmieniają ich życie na lepsze, ale sama nie potrafię sobie doradzić,
pomóc. Mam bliskie osoby, które zawsze mnie wesprą, ale nawet one nie dają rady
wyplątać mnie z tej sytuacji. Nawet dla nich ten człowiek jest niezrozumiały.
Nawet dla mnie. Mimo że wiem o nim więcej niż ktokolwiek inny, to nie potrafię
go zrozumieć. Kiedyś chciałam wiedzieć jeszcze więcej. Dzisiaj żałuję, że wiem
chociaż tyle. Właśnie to sprawia, że nie potrafię pogodzić się z jego utratą.
Jeszcze bardziej boli świadomość, że już nigdy nie będzie tak samo i możliwe,
że nigdy więcej nie zamienimy ze sobą żadnego słowa.
Kiedyś unikałam naszych rozmów. Dzisiaj to za nimi najbardziej tęsknię.
Kiedyś unikałam naszych rozmów. Dzisiaj to za nimi najbardziej tęsknię.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Dlaczego?
Dlaczego tak bardzo przywiązujemy się ludzi, dla których nic nie znaczymy?
Początek nigdy nie jest prosty, a wszystko to nie dzieje się bez przyczyny.
Czasami to właśnie ludzie, dla których jesteśmy nikim, sprawiają, że nasze serca zaczynają bić mocniej na ich widok, na każdy ich gest albo słowo.
Na początku możesz nienawidzić osoby, która później stanie się całym Twoim życiem.
Tak właśnie jest w przypadku wielu ludzi.
Nie chcemy rozmawiać z tą osobą, ignorujemy ją, obrażamy, nie chcemy widzieć, ale ona jeszcze bardziej próbuje się do nas zbliżyć. Dlaczego? Aby zrobić na przekór, a może po prostu naprawdę coś do nas czuje? Można zadawać milion pytań, ale nigdy nie uzyskamy odpowiedniej odpowiedzi. Zwłaszcza, gdy ta osoba jest bardzo skomplikowana i sama nie wie, czego tak naprawdę pragnie.
Może na początku kocha, ale z czasem zaczyna się nudzić, odrzuca.
Gdy my w końcu zaczynamy się do niej przywiązywać, gdy mamy z nią tyle wspomnień, gdy nie potrafimy normalnie funkcjonować bez rozmowy z nią. Ta osoba nagle odchodzi, znika z naszego życia. Z własnej woli zostawia nas samych. Zapomina o wszystkich wspólnie spędzonych momentach, o obejrzanych razem filmach, przesłuchanych piosenkach, odwiedzonych miejscach. Po prostu nie chce mieć z nami nic wspólnego. Czasami zastanawiamy się, jakby było, gdybyśmy tej osoby nie poznali, nie zakochali się w niej, ale niepotrzebnie tworzymy nierealistyczne scenariusze. Myślimy także, jakby wyglądało nasze życie, gdyby ta osoba od nas nie odeszła, gdyby nas kochała. Próbujemy ze wszystkich sił, każdym sposobem sprawić, żeby znowu ten ktoś był przy nas. Nie potrafimy dopuścić do siebie, że to jest koniec, nie chcemy widzieć jasnych sygnałów, często zbyt dosadnych. Wiemy, że nic już nigdy nie będzie takie samo, ale wciąż mamy nadzieję, często taką, która najbardziej nas niszczy. Ale czy to nadzieja nas niszczy? Czy nie zniszczyła nas miłość? Miłość do nieodpowiedniej osoby. Miłość do osoby, która nie potrafiła docenić naszych uczuć. Do osoby, która nie zrozumiała, jak ciężkie było otwarcie naszej duszy przed nią. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia, więc może powinniśmy do końca wierzyć, że wszystko się zmieni. Ale mówią także, że nadzieja jest matką głupich, więc może od razu powinniśmy porzucić nasze marzenia, pozwolić tej osobie odejść i przestać cierpieć. Z czasem nasz ból minie, jeśli tylko będziemy chcieli zmienić coś w swoim życiu. Jednak nigdy nie minie, jeśli wciąż będziemy próbowali i będziemy odrzucani, jeśli wciąż będziemy wracać do radosnych wspomnień, jeśli wciąż będziemy kogoś kochać. Nie potrafimy z dnia na dzień zmienić naszych uczuć, ale możemy postarać się przestać idealizować naszą jednostronną miłość i czekać na cud, który nigdy nie nadejdzie. Z czasem wszystko będzie łatwiejsze, zapomnimy, a problemy znikną. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Nie potrafiłam go kochać, a oddałam mu swoje serce, nawet nie wiedząc, kiedy to się stało.
Początek nigdy nie jest prosty, a wszystko to nie dzieje się bez przyczyny.
Czasami to właśnie ludzie, dla których jesteśmy nikim, sprawiają, że nasze serca zaczynają bić mocniej na ich widok, na każdy ich gest albo słowo.
Na początku możesz nienawidzić osoby, która później stanie się całym Twoim życiem.
Tak właśnie jest w przypadku wielu ludzi.
Nie chcemy rozmawiać z tą osobą, ignorujemy ją, obrażamy, nie chcemy widzieć, ale ona jeszcze bardziej próbuje się do nas zbliżyć. Dlaczego? Aby zrobić na przekór, a może po prostu naprawdę coś do nas czuje? Można zadawać milion pytań, ale nigdy nie uzyskamy odpowiedniej odpowiedzi. Zwłaszcza, gdy ta osoba jest bardzo skomplikowana i sama nie wie, czego tak naprawdę pragnie.
Może na początku kocha, ale z czasem zaczyna się nudzić, odrzuca.
Gdy my w końcu zaczynamy się do niej przywiązywać, gdy mamy z nią tyle wspomnień, gdy nie potrafimy normalnie funkcjonować bez rozmowy z nią. Ta osoba nagle odchodzi, znika z naszego życia. Z własnej woli zostawia nas samych. Zapomina o wszystkich wspólnie spędzonych momentach, o obejrzanych razem filmach, przesłuchanych piosenkach, odwiedzonych miejscach. Po prostu nie chce mieć z nami nic wspólnego. Czasami zastanawiamy się, jakby było, gdybyśmy tej osoby nie poznali, nie zakochali się w niej, ale niepotrzebnie tworzymy nierealistyczne scenariusze. Myślimy także, jakby wyglądało nasze życie, gdyby ta osoba od nas nie odeszła, gdyby nas kochała. Próbujemy ze wszystkich sił, każdym sposobem sprawić, żeby znowu ten ktoś był przy nas. Nie potrafimy dopuścić do siebie, że to jest koniec, nie chcemy widzieć jasnych sygnałów, często zbyt dosadnych. Wiemy, że nic już nigdy nie będzie takie samo, ale wciąż mamy nadzieję, często taką, która najbardziej nas niszczy. Ale czy to nadzieja nas niszczy? Czy nie zniszczyła nas miłość? Miłość do nieodpowiedniej osoby. Miłość do osoby, która nie potrafiła docenić naszych uczuć. Do osoby, która nie zrozumiała, jak ciężkie było otwarcie naszej duszy przed nią. Mówią, że nadzieja umiera ostatnia, więc może powinniśmy do końca wierzyć, że wszystko się zmieni. Ale mówią także, że nadzieja jest matką głupich, więc może od razu powinniśmy porzucić nasze marzenia, pozwolić tej osobie odejść i przestać cierpieć. Z czasem nasz ból minie, jeśli tylko będziemy chcieli zmienić coś w swoim życiu. Jednak nigdy nie minie, jeśli wciąż będziemy próbowali i będziemy odrzucani, jeśli wciąż będziemy wracać do radosnych wspomnień, jeśli wciąż będziemy kogoś kochać. Nie potrafimy z dnia na dzień zmienić naszych uczuć, ale możemy postarać się przestać idealizować naszą jednostronną miłość i czekać na cud, który nigdy nie nadejdzie. Z czasem wszystko będzie łatwiejsze, zapomnimy, a problemy znikną. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Nie potrafiłam go kochać, a oddałam mu swoje serce, nawet nie wiedząc, kiedy to się stało.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)